Dookoła, jak okiem sięgnąć, nie widać było żywej duszy. Ciężkie, zielone opary unosiły się nad brudną wodą, mącąc całkiem czyste powietrze. Zgnite, spróchniałe drzewa wyrastały z brudnej, gdzieniegdzie nawet zagrzybionej ziemi. Gdzie tylko nie postawić buta, od razu zapadało się w ziemię po pas.
Jednak nie dotyczyło to Wiedźminów. Ich miękki, zwinny i prawie niezauważalny chód, sprawiał że wyglądali, jakby sunęli w powietrzu. Mech, wysuszona trawa, miękka ziemia połączona z błotem tylko lekko uginały się pod ich ciężarem.
Dwaj Wiedźmini dosłownie sunęli w powietrzu. Dookoła ich głów latały różne stwory - od młodych widłogonów, aż po całkiem duże wiwerny, czy pokaźnych rozmiarów Harpie. Nie zwracali na nie uwagi - to nie one były ich celem.
- Nicholas, gdzie ta pieprzona wiwerna ? - spytał poddenerwowany Drake. Od dwóch godzin we dwójkę chodzili po tych przerażających bagnach. Niejednokrotnie natykali się na martwe ciała ofiar wiwerny królewskiej, którą właśnie tropili. Jednak wiwerny za nic nie mogli znaleźć.
- Tam leży. - stwierdził beznamiętnie Nicholas, wyciągając powoli srebrny miecz zza pleców.
Pod drzewem, kilkanaście kroków dalej leżało zwienięte, niezwykle długie ciało ogromnego gada. Miał skrzydła i kilkudziestocentymetrowe pazury, wystające z olbrzymich łap, pokrytych krwistoczerwoną łuską. Skrzydła, pokryte skórzaną powłoką, leżały przyciśnięte do tułowia. - Celuj w gardło. Albo pod łapy. - dodał, z niebezpiecznym błyskiem w oku.
Jego uczeń, dwudziestokilkuletni Drake, wyszarpnął miecz z pochwy, położonej na plecach. Od razu poczuł gwałtowny przypływ adrenaliny, jednak udało mu się zredukować go, do potrzebnego poziomu. Wyrównał oddech i oddalił się od wiwerny o kilka kroków. Zaczął składać palće w dość skomplikowany znak - Znak Igni.
Chwilę później, w pysk wiwerny poleciała duża kula ognia. Wściekły gad zasyczał, rozwijając swoje cielsko. Twarda łuska zaszeleściła. Kiedy gad wstał, można było zobaczyć stwora w pełnej okazałości.
Miał około piętnastu metrów długości, od czubku falującego nosa, aż po nabijany długimi kolcami ogon. Łuska była ciemnoczerwona, jednak podbrzusze i podgardle było złote.
- O kurwa. - zaklął bezceremonialnie Nicholas. - Wiwerna Królewska. - jęknął. Potem rzucił się w bok, w ostatnim momencie unikając ciosu potężnego ogona. W trakcie skoku ciął mieczem w dół, odrąbując całkiem duży kawałek ogona.
Tymczasem Drake rzucił w kierunku wiwerny Znak Aard. Fala psychokinetycznej mocy zwaliła gada z nóg. Ryknął wściekle, machając pazurami. Blondyn rozpoczął taniec z mieczem.
Cięcie. Odskok. Pchnięcie. Znak Igni. Mocne uderzenie prosto w czaszkę.
Wiwerny była bezradna. Wiedźmin poruszał się tak szybko, że ludzkie oko nie mogło zarejestrować jego ruchów. Jednak starszy Wiedźmin patrzył dumny na swojego ucznia. Oparł się na mieczu, jednocześnie co jakiś czas unikając pazurów wiwerny.
Już kilka minut później, Drake zakończył swój taniec. Głowa wiwerny leżała kilka metrów dalej, a martwe ciało zwijało się, jakby jeszcze chciało żyć.
Jednak Nicholas zaradził temu, rzucając na nie Znak Igni. Całkiem duży płomień zapłonął na głowie stwora, a chwilę później płonęło całe ciało.
Jednak ani Nicholas, ani Drake nie zwrócili na to uwagi. Starszy Wiedźmin chwycił głowę wiwerny i ruszył w kierunku miasta. Młodszy ruszył za nim, ani na chwilę się nie odwracając.
Tymczasem Drake rzucił w kierunku wiwerny Znak Aard. Fala psychokinetycznej mocy zwaliła gada z nóg. Ryknął wściekle, machając pazurami. Blondyn rozpoczął taniec z mieczem.
Cięcie. Odskok. Pchnięcie. Znak Igni. Mocne uderzenie prosto w czaszkę.
Wiwerny była bezradna. Wiedźmin poruszał się tak szybko, że ludzkie oko nie mogło zarejestrować jego ruchów. Jednak starszy Wiedźmin patrzył dumny na swojego ucznia. Oparł się na mieczu, jednocześnie co jakiś czas unikając pazurów wiwerny.
Już kilka minut później, Drake zakończył swój taniec. Głowa wiwerny leżała kilka metrów dalej, a martwe ciało zwijało się, jakby jeszcze chciało żyć.
Jednak Nicholas zaradził temu, rzucając na nie Znak Igni. Całkiem duży płomień zapłonął na głowie stwora, a chwilę później płonęło całe ciało.
Jednak ani Nicholas, ani Drake nie zwrócili na to uwagi. Starszy Wiedźmin chwycił głowę wiwerny i ruszył w kierunku miasta. Młodszy ruszył za nim, ani na chwilę się nie odwracając.
Ciekawy prolog, bardzo fajny styl pisania. Czekam na kolejny rozdział :)
OdpowiedzUsuńPomysłowe, zgadzam się z powyższym komentarzem ;) Czekam na dalszy ciąg :)
OdpowiedzUsuńA, jakby Cię to interesowało to masz nominację do Liebster Blog Awards... o tu:
OdpowiedzUsuńway-to-die.blogspot.com
zapraszam do współtworzenia
OdpowiedzUsuńsiedliszcze.blogspot.com
o podobnej tematyce ;)